Szukając usprawiedliwienia.

W pełni świadoma obowiązków jakie na mnie czekają, postanawiam zostać tu gdzie jestem i odłożyć je na jutro.

Jest wieczór, dochodzi dwudziesta pierwsza, Pisklak zasnął, więc miałam zamiar usiąść do projektu (znalazł się ktoś, kto chce mi za to zapłacić😉), ale tak bardzo brakuje mi energii, że postanowiłam zrobić sobie dzisiaj od tego przerwę.

Mam wyrzuty sumienia, chociaż termin ostateczny nie został narzucony, wiem że każdy dzień opóźnienia, oddala efekt końcowy, wydruk i realizację satysfakcji na którą tak bardzo czekam. Zostały ostatnie poprawki, techniczne wykończenia ale tak ciężko mi wczoraj szło, że dziasiaj postanowiłam nawet nie zaczynać…

Siedzę pod kołdrą, w pokoju pali się tylko lampka nocna, schowana za cienką zasłoną, co daje łagodne, ciepłe światło. Obok mnie miarowo oddycha synek. Ten cichuteńki szelest wydychanego powietrza sprawia, że chcę trwać w tym błogim stanie, prawie ciszy… Nasłuchiwać jego oddechu i delektować się spokojem jaki z niego emanuje. Gdy śpi, ma w sobie tyle łagodności. Śpi – coś robi, a jednak nic nie robi. Śpi.

Śpi Łobuz, który zaciska pięść na starszego brata, kiedy ten mu dokucza i całuje go akurat wtedy, kiedy on tego nie chce.

Śpi Lew, który warczy groźnie na dzieci w piaskownicy, doprowadzając rocznego Olusia do łez.

Śpi Rowerzysta, który przemierza kawał drogi na rowerku biegowym aby potem wskakiwać do dziur w dużej piaskownicy, które mały Franek dzielnie kopał „bo musiał” i tylko jego babcia nie rozumiała po co.

Śpi Czytałciuch, który wypożycza z biblioteki wszystkie książki o strażakach i samochodach, a później nie ma czasu ich słuchać, ponieważ musi bawić się autkami i strażakami i dopiero tuż przed snem nie odpuszcza czytania.

Śpi Ogrodnik, który od rana przerzuca korę na trawę i trawę na korę, piasek na iglaki a robaki do wiaderka, patyki za płot i kamienie do kieszeni.

Śpi Kolega, który buja się z Adą na konikach bardzo wysoko i wymyśla zabawę, która ją doprowadza do dzikiej radości – śmieją się razem, wystawiając języki i plując na siebie na wzajem.

Śpi Biegacz, który przebiegł ogród milion razy tam i z powrotem a najszybciej zawsze wtedy, kiedy chciało mu się siusiu (dzielny chłopak!).

Śpi Ignorant, który był tak bardzo zajęty zabawą z dziećmi, że zlekceważył potrzeby biologiczne, co skutkowało gromkim wołaniem chłopców: ” ciocia, bo on się zsikaaaał!!! ” (dzielny chłopak! – tylko dwa razy)

Śpi Łakomczuch, który zrezygnował z mojego towarzystwa, a dosiadł się na ławkę do sąsiadki, bo akurat ona miała coś fajnego do jedzenia – szczerze mówiąc, nie wiem co, ale skoro karmiła tym swojego syna, to pewnie nieszkodliwe.

Śpi Artysta, który od soboty, co rano, pragnie malować jajka a musi zadowolić się arkuszem paiepru formatu A0 i własnymi dłońmi – pędzle szybko się nudzą.

Śpi Muzyk, który pochłania muzykę całym sobą. Siada na klawiszach, włącza „demo” i kołysząc się do rytmu woła: „Mamo! Dupą dram!”

Śpi Chłopak, który ma tyle pracy, że musi wstawać przed siódmą aby ze wszystkim się wyrobić, który nie ma już czasu na popołudniową drzemkę, który zwalnia na chwilę podczas obiadu a kolację zjada w biegu, którego zatrzymuje na dłużej tylko bajka, której z kolei zbyt długo nie może…

Śpi mój mały Pisklaczek, Malutki Wulkan Energii . Ni stąd ni zowąd, nagle bateria wysiada i śpi.

Tyle miał dziś pracy, że odpoczynek jest całkiem zasłużony! I tylko zastanawiam się nadal, czy aby na pewno nie powinnam jednak usiąść do tego projektu? Przecież ja tylko byłam obok niego przez ten czas. Nie musiałam tak szybko biegać, jeździć rowerkiem, tak dużo się bawić, malować, lepić z ciastoliny i zbierać robaków. Co prawda w między czasie był obiad, zakupy, pranie, wizyta u lekarza i kilka drobniejszych czynności, kilka dyskusji ze starszymi, kilka sporów do rozstrzygnięcia (nadal nie chodzą do szkoły) i teorii do wysłuchania… Nic takiego, nic wielkiego. Tylko dlaczego nadal nie mam siły wstać z łóżka, aby zrobić coś jeszcze? Przecież dopiero dwudziesta druga, do północy jeszcze można wiele zrobić. Cały dzień towarzyszyłam zabawie, to może czas popracować?

Niestety.

Jestem leniwa i dzisiaj już nic nie zrobię. Dziasiaj już po czternastu godzinach postanowiłam się polenić, zmarnować ponad godzinę na pisanie i ponad pół godziny na czytanie. Resztę godzin zmarnuję na sen, taki to ze mnie leń.

A Wy Kwoki moje kochane co dziś ciekawego nic nie robiłyście, bo nie chodzicie do pracy? A może chodzicie do pracy ( pewnie poplotkować) a po pracy już robicie nic nie robicie? 😊

Ps. Gdyby, jakimś cudem ktoś nie wychwycił, to wyjaśniam, że pod koniec wpis jest pełen ironii.

Ps. Coś mi się zdaje, że albo jestem zmęczona albo ciśnienie się zmienia… No albo zwyczajnie jestem leniwa 😉

34 myśli na temat “Szukając usprawiedliwienia.

  1. To wiosenne przemęczenie, a w dodatku zawirowania pogodowe, skoro przyleciał piach z Sahary, znaczy coś także zmieniło się w przyrodzie. Zatem to nie lenistwo, a zwyczajna obrona organizmu przed samozniszczeniem.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Codziennie, od soboty, chce malować jaja? Doprawdy? No to, powiem ci, że przerabiamy to samo. Z tym, że u nas dochodzi jeszcze codzienne czekanie na prezent od Króliczka, także… Ciesz się z tych jajek 😀
    Widzę, że na innych polach też przerabiamy to samo, bo ja właśnie piszę na zamówienie. Tylko, że dotąd uparta i ambitna, ślęczałam do rana, wyciskając na siłę wenę i energię. Już tak nie robię. Biorę sobie wolne wieczory, np. dzisiaj. Należą się nam i tyle! Jak to nic nie robisz? Pracujesz razem z synkiem, mentalnie. Mentalnie z nim biegasz, i z nim tę korę, i te kamienie, i huśtawki. Jesteś cały czas na psychicznych obrotach i dopiero, gdy zasypia, pozwalasz sobie na wytchnienie. Nie na odpoczynek, bo nadal czuwasz, czuwasz 24 na dobę. Nawet wsłuchując się w jego oddech, czujesz spokój nie dlatego, że masz wolne, ale dlatego, że oddycha, więc wszystko jest w porządku.
    Pozdrawiam Was kochani 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Ehh, no kto lepiej zrozumie? Tylko druga Kwoka 😁 U nas na szczęście jakby zapomniał o „Jającu” i przestał szukać 🤪 Jak pisze Ultra, nie pddawajmy się samizniszczeniu 😉
      Odpoczynek = świeża wena!
      Powodzenia!

      Polubienie

  3. Nie KFoka, ale zwykły kOGUT, w sumie też nic nie zrobił…
    Kilka projektów przygotował do wyceny…
    znajdując chwilkę na urywanie kulek z pisklakiem( dla niewtajemniczonych, kulki, to prawie, ale jeszcze nie do końca rozwinięte kwiaty mlecza, taki chwast U sąsiada w ogródku, który ma w D…. Twój TRAWNIK= „TYLKO TRAWA” , i choduje różne chwasty ekpansyjno-agresywne w swoim obejściu)żeby było ładnie i przyjemnie tu i tam 🤗.
    Sprawdziliśmy czy mrówki nadal symbiozują z mszycami na pobliskim klonie i czy nadal chodzą w górę(te co idą się napić i najeść) i w dół pnia( te co idą do tych dziurek w pobliżu korzenia, czyli do domku, chyba spać…albo budować nowe korytarze swojego domku…) i czy da się je złapać na patyt ☺
    Nie robiąc nic zjechał kOGUT 92km tylko po Poznaniu…
    Wyznaczył zadania, pobrał próbki i wymiary od wszystkich którzy jeszcze przed długim łikendem mAJOWYM muszą mieć to co chcą- zrobione! Hmmm 🤔 ciekawe dlaczego nie można było pomyśleć o tym wszystkim trochę wcześniej…? A może tak na prawdę to nie jest takie ważne, żeby już!, żeby tak nagle…?!
    Hmmm, ten wszechobecny pośpiech…
    A gdzie: szukanie robaków w ogródku patytiem …
    Gdzie lody, te duże, razem… na słonecznej ławce…
    Gdzie wycieczka rowerowa z kurczakami na plac babaw…
    Gdzie te pomysły do zrealizowania/albo chociaż sprawdzenia czy da się je zrealizować…

    Dziękuję Ci moja Gallus gallus domesticus, że potrafisz mi pokazać, jak łączyć kolory miłości domowego ogniska z odcieniami codziennej szarości.

    Kocham Cię codziennie co raz bardziej ( i kurczaki też☺)
    😍😘😎🍉™

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wyobraź sobie, że był jeszcze jeden akapit, w którym zaczęłam pisać o wyrzutach sumienia względem mojego Koguta, względem Ciebie, ale robiło się tego tak dużo, że postanowiłam odłożyć to na osobne pisanie.
      Kocham Cię i nie mam najmniejszych wątpliwości, że pracujesz do granic możliwości, niejednokrotnie nadwyrężając wszytko co można nadwyrężyć. Może, tak jak ja wczoraj – czasem odpuść? Dla Kurczaków, dla Kwoki, dla siebie? ❤️🐔🐓🐥🐤🐣❤️

      Polubione przez 1 osoba

  4. Wspaniały tekst!
    Bardzo podziwiam Twą codzienną energię i łączę się w bólu wyrzutów sumienia, że na rzeczy nadprogramowe nie ma już sił, tak zwyczajnie, bo przecież sen też niby potrzebny 😉
    Acz wiedz, że Ty jesteś dużo bardziej ogarnięta ode mnie, że zawsze jeszcze i o dom zadbasz 🙂

    Ja tam się cieszę, że w natłoku zadań udało Ci się coś napisać swym wiernym czytelnikom 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Nie wiem, Wulkanicę sprzedałam do żłoba, szaleję z Wodotryskiem… aj, co będę pisać – właśnie uczy się, że nie trzeba spać przez cały dzień, można rączką pomachać albo na matkę pokrzyczeć… Chyba wolę Wulkanicę, można negocjować… Ale Wodotrysku nie mam komu sprzedać 😦 Żłobkowe nie chcą się zamienić, doprawdy nie rozumiem, dlaczego!
    Gratuluję słodkiego posta, może wyślij go – zamiast zamówienia?

    Polubione przez 1 osoba

    1. He he, to dobre jest! A co do sprzedawania dzieci… Nie udało mi się z żadnym… Od zawsze ze mną. Dopiero przedszkole przyszło z pomocą… Babcie tylko od wielkiego dzwonu… Może to moje zmęczenie trwa jednak trochę dłużej… Hmmm jakieś trzynaście lat? Może być… 🤪 🐔

      Polubienie

  6. No to się wzruszyłam… Piękny, prawdziwy wpis. Wyobraziłam sobie tego Twojego słodko śpiącego Pisklaka i cieszę się, że zrobiłaś sobie „wolne”, choć wiem, że w głowie kołaczą dziesiątki myśli, co masz jeszcze do zrobienia. Ale każda z nas powinna raz kiedyś zwolnić, zatrzymać się, znaleźć czas na cieszenie się z tego co ma 😊 A będąc taka wypoczęta, projekt skończysz szybciej niż Ci się zdaje. Miłego dnia 😘

    Polubione przez 2 ludzi

    1. A wyobraź sobie, że chciałam napisać zupełnie o czymś innym, ale kilka godzin wcześniej przeczytałam Twój wzruszający tekst o synu (chyba z 2017) i już w trakcie pisania wiedziałam, że to Ty mnie zainspirowałaś. Zazwyczaj tak jest, że piszę o czymś i pod koniec do mnie dociera, że mi nie wyszło 😁, że to tekst o czymś całkiem innym…
      Dziękuję zatem za inspirację. ♥️🐔

      Polubienie

  7. Czytam a tu śpioch za śpiochem. Ileż Ty ich masz. Co za pracowite dzieci a mama? Cudowna, normalna i wielka zarazem. Miło się czytało. Taka ciepła, bezpieczna rodzinka

    Polubienie

  8. Ciesz się ile wlezie takimi chwilami, kiedy Pisklak jest jeszcze pisklakiem. Mi zostały tylko zdjęcia i zawsze patrzę na nie z niezmierną czułością. Jeśli organizm woła o odpoczynek to trzeba słuchać.
    Czego to ja wczoraj nie robiłam, bo nie pracuję? No, rabatkę nową nie robiłam. Nie zrywałam darni, nie wykopywałam trawy. Nie sadziłam. I dziś mnie ręce ciutkę nie bolą. 😀 A miałam rzeczywiście tego już więcej nie robić…. Tak sobie obiecywałam… Never. I lipa. Pół dnia chodziłam taka śpiąca, zmęczona i wymyśliłam sobie energetyczne zajęcie. 😀 Zadziałało, energia wstąpiła. No, jednak o 21.00 nie polecam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s