To się nie trzyma kupy! 5 rzeczy o których nie miałeś pojęcia, zanim zostałeś rodzicem.

Przy dobrych zbiegach okoliczności, gdy los sprzyja a u boku pojawia się ta druga połowa, człowieka w końcu dopada ten stan. W głowie otwiera się jakaś magiczna szuflada, z której wylęga się uporczywa myśl, że chcesz mieć dziecko – pragnienie od którego już nie można uciec. Ciepło w sercu, lekutko tlące się iskierki, które wypełnione są nadzieją, optymizmem i własną wizją rodzicielstwa.

Wizja ta jest zazwyczaj błoga, sielankowa, pełna ciepła, miłości i skondensowanej dawki przytulania. Prawdę mówiąc, w wielkim skrócie rodzicielstwo właśnie tak wygląda.

Dokładnie tak.

W wielkim skrócie.

Ponieważ w dłuższej perspektywie rodzicielstwo jest jak jazda na rollercoasterze: powoli nabiera rozpędu i nagle jest szybko, szybciej raz pod górę, raz w dół i pełno zakrętów … a czasem wywraca Cię do góry nogami.

Dziś przyszła mi na myśl lista rzeczy, o których nie mamy pojęcia, zanim własne dzieci nie zaproszą nas na wspólną przejażdżkę, czyli…

Zanim zostałaś/eś rodzicem, nie miałeś/aś pojęcia że:

#1. Miłość potrafi przywalić.

Kochałaś rodziców, siostrę brata. Kochałeś babcię, dziewczynę, żonę. Kochałaś męża i odczuwasz miłość do Boga… Nagle rodzisz dziecko… Obserwujesz jak przychodzi na świat Twoje dziecko… i to jest taka fala, której się nie spodziewałaś/eś, uderzenie wymierzone równocześnie w serce i w mózg!
Ja pomyślałam wtedy: ” i co ja wiedziałam o miłości do tej chwili !? ” To jest jak…

… nie jestem w stanie Ci tego wyjaśnić – poczujesz to dopiero gdy doświadczysz.

#2. Organizm potrafi funkcjonować na niedospaniu przez wiele miesięcy.

Zdarzało Ci się zarywać noce, a jakże… Niejedna impreza z Twoim udziałem kończyła się nad ranem, nieraz nie mogłaś jej odespać od razu, bo to praca, bo to szkoła… Ostatecznie jednak udawało się wyrwać jakiś dzień i przespać go do kolacji, dać organizmowi szansę na regenerację.

W macierzyństwie regeneracja odbywa się… yyy … Kuro Matko, nie mam pojęcia czy sie odbywa?! To chyba ten tajemniczy stan organizmu w którym regeneruje się w czasie krótkich chwil pierwszej fazy snu, ponieważ należy pamiętać, że rzadko dochodzi do fazy drugiej. Jesteś pewna, że jutro nie wstaniesz, a i tak wstajesz i dajesz radę. Na pocieszenie przyświeca Ci myśl, że przecież ono w końcu, kiedyś prześpi całą noc.

Mój organizm jest hardcorowy i gdy tylko zaczynał się wysypiać organizował sobie kolejne dzieci 😉

Świadomie piszę w tym punkcie o macierzyństwie a nie rodzicielstwie – mężczyźni mają wrodzony instynkt przetrwania, potrafią spać, gdy nie śpi dziecko, bo instynktownie wiedzą, że nie śpi też matka.

” Pisklak daaawno temu” – w obiektywie Eweliny Guzik

#3. Częściej usłyszysz „kupa”i „siusiu” niż „dzień dobry”.

Jakże naturalna czynność. Codzienność każdego człowieka – potrzeba fizjologiczna. Oczywiście zgłaszało się potrzebę nauczycielowi, aby wyjść w trakcie lekcji, nie raz usłyszałaś od koleżanki, że chce jej się siku i czy pójdziesz z nią – normalka. Ty też do kumpla nie raz powiedziałeś, że idziesz się odlać. Teoretycznie nie powinno się tego ogłaszać, ale tak mamy, że czasem o tym mówimy i jest w porządku.

Dziecko poinformuje Cię o każdej jednej kupce, o każdym jednym siusiu!

Mało tego! Przez pierwsze miesiące „odpieluchowania” zaangażuje Cię w każdą kupkę i każde siusiu.

Opowie o wielkości i kolorze. Przyjdzie czas, że będzie robić „pa pa” siusiu i kupce, że będzie rozmawiać o Twoim siusiu i kupce, że będzie zapraszać Cię do wspólnego siusiu i kupki. Siusiu i kupkę zrobi miś, lalka, autko i patyk w parku.

Z czasem zmienia się to w zwykłe: „Mamo idę siku” – a Ty masz ochotę walnąć głową w stół.

Wyrastają z tego. Tak w okolicach zerówki.

#4. Musisz się bardziej pilnować niż przy rodzicach – teraz to Ty jesteś rodzicem.

Zdarza Cię się zaklnąć? Unikasz tego przy mamie, przy babci? Pewnie, że tak, bo to nieładnie. Pilnujesz czasem co przy kim mówisz? Oczywiście, starasz się dopasować temat rozmów do rozmówcy.

W pewnym momencie rodzicielstwa cenzurę masz non stop. Kiedy dziecko zaczyna mówić, to znak, że wcześniej zdążyło usłyszeć i zrozumieć. Prędzej czy później zdziwisz się, jak trafnie wykorzystało zasłyszaną wcześniej „cholerę” czy „Qrwę”.

Oprócz tego, dziecko pewne zdania mocno bierze do siebie i z uporem maniaka wypowiada je z częstotliwością równą tykaniu zegara.

My od tygodnia słyszymy, jak nasz dwulatek nas poucza : ” Nie trzymać kupy!!! Nie trzymać kupy!!! ” Po tym jak do starszego powiedziałam, że to o czym opowiada „nie trzyma się kupy”.

#5. Dzieci są nieprzewidywalne. Nigdy nie zgadniesz, na jakiej niekonsekwencji Cię przyłapią. 😀 Obserwacja F.P. Jonesa.

Nie mam pojęcia kim jest wspomniany Jones, ale życie to on zna!

I tu przykładów jest całe morze. Począwszy od kłamstwa, które jest zabronione a Ty okłamujesz je na każdym kroku praktycznie od urodzenia ( oczywiście dla jego dobra, dla edukacji, aby zjadło, aby zasnęło, dla Mikołaja i Zająca, Wróżki Zębuszki i świętego spokoju) a skończywszy na piciu i paleniu, które jest szkodliwe i wpajasz mu to przez całe życie a i tak ostatecznie usiądziesz z nim przy piwie ( będziesz starszy, ono dorosłe – ale i tak jest ryzyko, że wytknie Ci niekonsekwencję).

Zapewne takich rzeczy o których nie miałeś/aś pojęcia jest znacznie więcej. Uzupełnijcie moją listę w komentarzach. Niezmiernie mnie ciekawi, co dla Was było największym zaskoczeniem … i nie mam tu na myśli zaskoczenia jakim jest sam fakt, że masz dziecko 🙂 ;D 😀

20 myśli na temat “To się nie trzyma kupy! 5 rzeczy o których nie miałeś pojęcia, zanim zostałeś rodzicem.

  1. dzieci kojarzą niezwykle. warto zapisać, bo za rok-dwa będzie nie do odtworzenia. zerkam czasami w takie „pamiętniki” i żałuję, że tak mało tam jest. reszta zniknęła w mroku dziejów. i obrazki przypięte magnesami do lodówki – broń Boże wyrzucać! – lepiej lodówkę wyrzucić – poważnie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj tak. Mamy już sporą kolekcję. Najcenniejsze są te obrazki, które wzbogaciłam na odwrocie komentarzem, opisem wg słów dziecka. Po latach, gdy się przegląda jest niezły ubaw. Pozdrawiam🐔

      Polubienie

  2. Ten Pisklak, to istny Cud. Jak nie kochać, nie da się! A wysypiać się będziesz, jak ostatnie pisklę wyfrunie z gniazda. Trochę jeszcze zostało czasu. Ja tęsknię bardzo właśnie do czasu kupek i pieluszek, małych rączek co klaskają w Twoje policzki. Och..

    Polubione przez 1 osoba

  3. Widzę, że wpis zrobiony punktowo – na razie czekam z niecierpliwością na punkt trzeci 😀 najbardziej mnie rozbawił 😀 dam znać, czy rzeczywiście tak jest – siusiu i kupka jeszcze przede mną. Mój smrodek ma dopiero 3,5 miesiąca 🙂 Super się czyta!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli to etep, kiedy siusiu i kupka też wypełniają dobę mamy, jednak nie trzeba rzucać wszystkiego w te pędy, aby zdążyć 😉 Teraz ważne,aby zdążyć przed odparzeniem pupy 😉 Pozdrawiam serdecznie i buziak w piętkę dla Maleństwa od Kury, która to na samą myśl o takim Małżeństwie ma serduszka zamiast oczu 🐔😍

      Polubienie

  4. Do listy dodaję: 1) nigdy wcześniej o nikogo się tak nie martwiłam i bałam jak o dzieci 2) Nigdy wcześniej nie miałam takiej huśtawki nastrojów, żeby z krzyków na niegrzeczne dziecko, za chwile je całować i mówić że się je mocno kocha 3) nie zdawałam sobie sprawy że można za kimś tak mocno tęsknić jednocześnie ciesząc się, że można wyjść na zakupy do Biedry 😉 . Pewno znalazłabym coś jeszcze, ale to tak na szybko 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂 😁 oj taaaak – zapomniałam o całej palecie skrajności emocjonalnych 🙂 Czasem się zastanawiam czy jestem normala, czy inne mamy też tak mają, że gdy wychodzę gdzieś sama, to po drodze zastanawiam się jak by to było z nimi 🙂 . Ostatnio dojechałam pod sklep, otworzyłam drzwi od strony fotelika i sparaliżowało mnie, bo nie było w nim dziecka – zapomniałam, że zostało z tatą…

      Polubione przez 1 osoba

  5. A masz tak, że starasz się układać zdania omijające krótkie wyrazy? zamiast swojskiej qwy – pani lekkiej konduity, albowiem wielosylabowce trudniej ulegają zapamiętaniu, aczkolwiek znaczenie zaginąć potrafi w gąszczu wypowiedzi… 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. 😄 Ależ oczywiście. Unikam też tak zwanych słów „aktywizacyjnych nie w porę” np. nie wypowiem słowa „kąpiel” w środku dnia, ponieważ od razu będzie wołał o kąpiel tu i teraz, ani „kakao” kiedy nie mam zamiaru go robić
      😁

      Polubienie

  6. U mnie to był permanentny lęk, że może coś się stać, kiedy przewracało się, wypadało, biegło, kryło się, odpływało od brzegu. Straszne uczucie, gdy głowę rozbiło, wargę, kolana, do tej pory czuję taki ucisk.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  7. Tak jest. Mogę jeno dodać, że wiele z tych rzeczy nie mija z wiekiem (dziecka) tylko ewoluuje, a niektóre wręcz się nasilają 😀 Bezsenność, na ten przykład, trwa dopóty dziecię dzieli z nami dom, tylko przyczyny bezsenności nieco inne.
    Co do kupy… Trafione w punkt. Przy niemowlęciu to rodzice debatują o kupie, potem „kałową pałeczkę” przejmuje Berbeć.
    W domu kupa staje się przodującym tematem, wraz z określaniem jej kształtu (tygrysek, żółwik, choinka) oraz niekiedy nadaniem jej imienia(!)
    Na spacerach, z kolei, szeroko komentowane są kupy pozostawione przez łałały (psy jak by ktoś miał wątpliwości), Także…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s