Miłość, miłość w Zakopanem… czyli kilka porad dla każdego wybierającego się w góry!

Tak się składa, że jestem „dwa w jednym” jeśli chodzi o wizyty w Tatrach, ponieważ jestem i miejscową i przyjezdną w jednym. Taka góralka – ceperka, ale zabij mnie jeśli bym się przyznała do tego, że jestem ceperką 🙂 W związku z tym, że jednak to już osiemnaście lat, jak jestem poza górami, to trochę wiem, jak może czuć się ceper przyjeżdżając na Podhale – ja jeżdżę tam kilka razy w roku. W związku z tym przyznałam sobie prawo ( ha! kto mi zabroni? ) do udzielenia Wam, kochane cepry i ceperki, kilku porad prosto z serca i kilku prosto z gór, czyli na podstawie własnych doświadczeń i opowiadań górali. Serce rośnie, na samą myśl, jak chętnie wspominają niektóre sytuacje i jak bardzo zapadają im w pamięci ich niektórzy goście. Zebrałam małą garstkę tego, co wydaje się być najbardziej istotne. Jeśli o czymś sobie przypomnę – uzupełnię.


#1 . CEPER / NIE GÓRAL

  • Pierwsza rada jest taka, abyście pamiętali że, CEPER to nie jest przezwisko, nie jest to słowo obraźliwe, nie jest to przekleństwo ani wyzwisko. Ceprem lub ceperką będzie każda osoba nie będąca góralem. Tak po prostu jest łatwiej. Zamiast mówić goście z Warszawy, turyści z Elbląga czy przyjezdni z Lublina, górale na wszystkich równo mówią „cepry ” .
  • Gdyby się zdarzyło, że usłyszysz od górala: Ty ceprze, ty!!! […] i po tym padną jakieś wulgaryzmy, można przypuszczać że cię wyzywa – ale to raczej nie możliwe, ponieważ nie jedziesz tam przecież niszczyć przyrody, robić grafitti na szlaku ani straszyć niedźwiedzi, więc góral nie będzie miał powodu mówić do Ciebie z wrogością, to z natury bardzo przyjazny człowiek.

#2. DUTKI / PIENIĄDZE

  • Stare góralskie powiedzenie mówi:„Jak siy ni mo miedzi, to siy w doma siedzi” . W moim swobodnym tłumaczeniu, to będzie mniej więcej tak: „Jeśli nie posiadasz pieniędzy, powinieneś pozostać w domu” . A zatem zastanów się czy w tym roku pojedziesz, czy może jeszcze musisz odłożyć – odłożyć pieniędzy i odłożyć wyjazd w góry, może jednak tej zimy zrobicie sobie serię spacerów po parku w okolicy ?
  • Jeśli jednak uzbierałeś odpowiednią kwotę, to dołóż jeszcze połowę tego co zaplanowałeś – jest duże prawdopodobieństwo, że i tak będzie mało.
  • Ustalając cenę noclegu, nie tłumacz gaździnie, że twoje dziecko jest małe (ma dopiero 9 lat) i może spać z tobą na jednym łóżku „więc może mogłoby za darmo?” W cenę wchodzi nie tylko łóżko, ale też woda, śmieci, amortyzacja (serio! różne rzeczy w pensjonacie się zużywają) i akceptacja tych dzieci przez gaździnę (czasem zdarza się gadzina, oj nie jakoś często, nie panikujcie), leki i zioła uspokajające też kosztują…

Zakładamy, że pieniądze to nie problem, więc już jesteś w Zakopanem! Brawo ! Pamiętaj – nie mów po góralsku!

  • Nie narzekaj na ceny! Góral też czasem wyjeżdża i wie, że nad morzem jest równie słono i na Mazurach i we wszystkich innych turystycznych zakątkach – tak to już jest! W razie wątpliwości odsyłam, do przysłowia powyżej.
  • Kolejna rada finansowa. Jeśli akurat przypadkiem, masz przy sobie tylko na frytki, to nie zamawiaj polędwicy – szukanie w niej włosa może przynieść efekt inny od zamierzonego – dostaniesz drugą porcję, bez włosa a zapłacić i tak trzeba będzie.
  • Pamiętaj! Karkówka jest poprzerastana tłuszczem, ponieważ to karkówka – też trzeba za nią zapłacić – warto mieć przy sobie więcej niż na frytki.
  • Za siusiu też się płaci.
  • Nie mów po góralsku!
  • Nie mów ” góral dla pieniędzy zrobi wszytko”, zastanów się ile ty byś zrobił dla pieniędzy, albo jak długo prosiłeś górala, żeby zrobił to, po czym masz ochotę tak powiedzieć.
  • Góral „dla świętego spokoju” jest w stanie zrobić bardzo dużo, może nawet wszytko 😉

#3. SKĄD ZEŚ / POCHODZENIE

  • Nie musisz na każdym kroku mówić skąd jesteś – twoje pochodzenie nie ma dla górala znaczenia. Generalnie nie robi różnicy, chyba że mówisz…
  • „Bo ja jestem z Warszawy…” lub „a u nas w Warszawie…” – to robi różnicę. Na dzień dobry zniechęcasz do siebie górala. I nie chodzi o to, że nie lubi Warszawy czy też Warszawiaka, góral nie lubi tych zdań i tyle 😉
  • ” My ze Śląska” – nie wiedzieć czemu, budzi u górala jakieś takie cieplejsze uczucia, ale ostatecznie również bez entuzjazmu. 🙂
  • Nie mów po góralsku!

#4. SCYRO PROWDA / TAK JEST I KONIEC

  • Musisz wiedzieć, że prawdziwy oscypek jest twardy i śmierdzi dymem.
  • Oscypek z mleka krowiego też jest prawdziwy, tylko nie owczy. To nie ten patentowany – ten jest tylko smaczny.
  • Nie mów po góralsku!
  • Miód malinowy nie jest czerwony – góral który próbuje Ci taki sprzedać, jest tak samo fałszywy jak ten miód (miód jak wiemy, robią pszczoły z nektaru kwiatu maliny a nie z owocu ani soku maliny)
  • „Na góry siy patrzy”. Większość górali nie chodzi po górach – znajomość szczytów nie jest szczytem ich marzeń. Czasem lepiej porozmawiać po prostu o pogodzie.
  • Nie każdy pies na wsi bez obroży i smyczy jest bezpański i głodny.
  • Za to każdy pies szczeka. Pies nie wie, że jesteś na wczasach i że balowałaś do późna – jeśli w pobliżu wyczuwa zagrożenie, albo kota, to szczeka – pod ogonem ma to, że się nie wyśpisz.
  • Nie krzycz na tego biednego psa – przecież wtedy szczeka jeszcze bardziej! Uwierz mi, trudno o pensjonat który po sąsiedzku, albo u siebie nie będzie miał psa.
  • Podobnie jest z kogutami, no pieją jak nienormalne, zazwyczaj o świcie. Wykorzystaj to, wstań z kurami – będziesz pierwszy w kolejce do kolejki na Kasprowy ( albo przynajmniej w pierwszej setce)
  • Parking pod Morskim Okiem, nie jest tuż pod Morskim Okiem – parkingi są na Łysej Polanie i Palenicy Białczańskiej – ale najlepiej pojedź tam komunikacją zbiorową . Zobacz, to mała relacja z jakiegoś dnia, ale to dzień jak co dzień .
  • Nie umiesz mówić po góralsku – nawet po tygodniu a zwłaszcza po pół litra.
  • Nie pytaj „czy często przebieracie się w te staroświeckie stroje? ” – górale się nie przebierają! Górale się ubierają w stroje ludowe – tak często jak jest okazja!
  • Miejscowość Murzasichle – wymawiamy: „MUR ZA SI(Ś)CHLE” a nie „MUŻAS i CHLE „. Pamiętajcie że zlepek liter „s” oraz „i” daje nam „si” , w języku polskim czytamy to jako „ś” jakby lekko rozciągnięte w „śi” – wybaczcie nie umiem tego lepiej wytłumaczyć, ma brzmieć jak w słowie „sika”.
  • Miejscowość Ząb, ale jedziemy do Zębu a nie do zęba 🙂
  • „KA LEZIYS ?” – można to przetłumaczyć : gdzie idziesz, dokąd się pchasz, dlaczego wchodzisz tu gdzie nie powinieneś! Dodam, że nikt nie oczekuje odpowiedzi, to jasny i czytelny sygnał: NIE IDŹ TAM!

#5. E IDZZE IDZZE / NIE RÓB GŁUPSTW

  • Po pierwsze, jeśli koniecznie chcesz podbić internety, to obowiązkowo idź do Morskiego Oka w japonkach – w końcu morskie, pewnie plaża jest, będzie jak znalazł – a skręconą kostką czy złamaną ręką fachowo zajmą się w zakopiańskim szpitalu. Zimą wybierz adidaski – efekt będzie taki sam.
  • Nawet najlepszy i najbardziej fachowy sprzęt do wspinaczki nie poradzi sobie na ścianie, jeśli rozum zostawisz w domu. Jesteś nowicjuszem? Wybieraj łatwe szlaki.
  • Nie pchaj się w te dzikie tłumy! Tatry mają jeszcze kilka ładnych miejsc poza Giewontem i Morskim Okiem, a jeśli koniecznie musisz, wyjdź na szlak o świcie ( wstań z tymi kurami ).
  • Jeśli latem trafisz na bacówkę, to zastanów się czy na pewno chcesz spróbować zyntycy – osobiście uważam, że jest pyszna, ale czy twój układ trawienny da radę? Czy Google Maps pokaże Ci najbliższą toaletę na szlaku?
  • Czy pisałam już aby nie mówić po góralsku ? Nie mów po góralsku!
  • Pijesz z góralami całą noc? Nie mów następnego dnia ” górale to piją!”
  • Na stoku jak na drodze – bądź trzeźwy!
  • Zapamiętaj adres pensjonatu w którym mieszkasz (szczególnie, gdy zamierzasz pić syćkie drinki aż do dna). Tłumaczenie, że mieszkasz u takiej gaździny z kokiem – na niewiele się zda.
  • Nie ucz się jeździć na nartach przez internet – ale korzystając z internetu możesz przygotować się do nauki i do jazdy – poćwicz z Qczajem – kondycja i tężyzna fizyczna to dobra rzecz !

Podsumowując.

Jeśli kochasz Tatry, lub chcesz je poznać, lubisz ludzi i przyrodę, rozumiesz że istnieją różnice kulturowe i jesteś w stanie je zaakceptować a do tego masz poczucie humoru i trochę gotówki – jedź w góry! Stoją tam i czekają! Razem z otwartymi i życzliwymi góralami, którzy mają dla Ciebie pełen pakiet usług.

Pamiętaj – góral czy ceper – wszystko człowiek…

Pamiętaj – przyroda liczy na szacunek!

Pamiętaj – bezpieczeństwo Twoje i Twoich bliskich jest najważniejsze!

Pamiętaj – nie mów po góralsku!

37 myśli na temat “Miłość, miłość w Zakopanem… czyli kilka porad dla każdego wybierającego się w góry!

  1. Ech, aż mi się za górami zatęskniło…a do wiosny jeszcze trochę. Szczególnie ten oscypek przywołał dobre wspomnienia 😀
    Pozdrowienia z Dziubasowa! (Przy dobrej pogodzie widzę Tatry z okna!)

    Polubienie

  2. Nie ma co czekać do wiosny, zimą też jest pięknie 🙂 Ja niestety, nawet jeśli wyjdę na nasz taras widodokowy na 11tym piętrze, nawet z lornetką – nie da rady, gór nie zobaczę. Ale już za miesiąc będę się delektować ich widokiem 😍 Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieję, że oko wraca do normy 😉

    Polubienie

  3. Nie cierpie oscypka 😛
    A o co chodzi z tym niemowieniem po goralsku? Drazni ich to?
    To prawda, ze smoczek (taki do ssania dla dzieci) to tsuber (czy jakos tak)? Pytalam znajomego gorala kiedys.

    Polubienie

    1. Oscypek jak każdy inny wyrazisty w smaku ser – albo się go uwielbia albo nie lubi 🙂 A z mówieniem po góralsku chodzi o to, że drażni nas to bardzo, ponieważ tym co próbują tak mówić, wydaje się, że jak zamienią wszytke „sz” na „s” i „ż i rz” na „z”, do tego będą zaciągać w dowolnym dla siebie akcencie to już będzie po góralsku – nie nie będzie!
      W moim regionie, pod Zakopanem, na smoczek mówiliśmy ” cumelek” lub „cumel” 😊🐔🐣🐥🐤

      Polubienie

      1. A moze to byl cumel 😀 Chyba tak 😀
        A gorale mowia tez po normalnemu polskiemu? 😛 Bo Ty na przyklad piszesz bardzo ladnie „normalnym” polskim, a chyba znasz tez goralski?

        Polubienie

        1. Górale mówią po polsku. W szkole na lekcjach mówi się tylko po polsku. Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz mniej dzieci mówi gwarą, chociaż na tle innych regionów Polski, to nasza gwara jest nadal „żywa”. Ja mówię na codzień po polsku, ale myślę po góralsku 🤣 i jeśli w towarzystwie jest chociażby jeden góral, to mówiąc czystą polszczyzną, czuję się jak kretynka 🤣😋😉 I jeśli złoszczę się na dzieci lub męża, to też po góralsku 🤣
          🐔🐣🐥🐤

          Polubienie

  4. Antenaci moi takoż z gór, ale tych mniejszych [Beskid Sądecki + Pieniny] – i przyznam, że znajduję więcej różnic, niż podobieństw.
    Po pierwsze – ceper to obelga. Babka moja, jak jej ślubnego ceprem nazwano, bez namysłu natrzaskała po twarzy góralowi, co się na to odważył.
    Pokolenie moich rodziców, ich dzieci i wnuki – z przyjemnością chodzą po górach. Starsi nigdy nie chodzili, bo roboty w obejściu było od za…jechania. Nie, że nie chcieli, ale sił brakło.
    Górale piją – śliwowicę szklankami. Widziałam. Wiem. Mało kto dotrzymuje im pola. Chyba, że mundurowi 😉
    Ceny w Zakopanem – błagam, wodę ze złota mają? Choć może być, że podatki jakieś wyższe, ale zasadniczo – Zakopane jest straszne. I straszne jest też podejście żyjących z turystów.
    Gwara… Jak moja rodzina z Sącza lub Szczawnicy czy Nowego Targu zaciesza ze sposobu wysławiania Zakopańczyków, to nawet nie masz pojęcia. Dla starych to brzmi właśnie jakby ceper próbował. Nadal – to może być kwestia, że w każdym kawałku gór mówiło się kiedyś inaczej i Szczawnica z Krościenkiem szybciej dogadają się ze Słowakami, niż z Zakopanem.
    …a na koniec – co ja bym dała za szklankę żyntycy! Smaka kobiecie ciężarnej narobiłaś!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak. Różnic jest sporo. Gwara różni się jak Podhale długie i szerokie a do tego nie znam Zakopiańczyka ,który mówiłby gwarą – chociaż prawdą jest, że niewielu ich znam. Do tego nie kojarzę, żeby u nas pili śliwowicę… jak ktoś przywiezie z Łącka to pewnie tak i owszem piją, ale cepry piją razem z nimi – Polak potrafi 😉
      Ceny … byłam ostatnio nad morzem, dramat i tu i tu.
      Mam nadzieję, że dajesz radę i jakoś bez zyntycy dobrniesz terminu 😉
      Pozdrawiam 😊🐔

      Polubienie

  5. Trzy lata nie byłam w górach.
    Świetny wpis i na szczęście nie mówię po góralsku, za to bardzo miło wspominam górali.
    Pierwszy dzień gdy przy jechałam ubrałam narty. Młody powiedział mi, że to na czym obecnie stoimy to ośla łąka.
    Uwierzyłam gówniarzowi
    To nie była żadna ośla !
    Na górę , bo nie posiadałam nawet zdolnści zasiadania na tych nosidełkach,
    wdrapałam się po 1,5godzinie.
    Góral sikał ze śmiechu i na drugi dzień zaprowadził mnie do instruktora
    Kocham narty
    A góral tak się zakumplował z moim młodym , że wykorzystywał go przy dokarmianiu załogi na dole…
    Podawał mu sztućce i menażke a ten zjeżdżałoba posłusznie
    Ale mi się zatęskniło do tych klimatów

    Polubienie

  6. potrafię nie mówić po góralsku z dowolnie wybranym akcentem.
    i dziękuję za Murzasichle, bo tego nikt na świecie nie potrafi wytłumaczyć – najwyżej powtórzyć pięć razy, a potem machnąć ręką na tępaka.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gratuluję Ci! Na prawdę niewielu to potrafi i to z akcentem – brawo! 😊 Mam nadzieję, że z Murzasichlem już nigdy nie będzie problemu i poślesz tę wiedzę w Polskę. Pozdrawiam 🐔 😊

      Polubienie

  7. Jaki fajny, ciekawy post. Nie wiedziałam, co to Ceper, teraz już wiem, to ja między innymi. haha 😀 No super post, zapamiętam, by nie mówić po góralsku. haha Kiedyś góral mnie zagadywał, ale nic nie zrozumiałam. Kocham góry, górale zawsze mili, przynajmniej na takich natrafiałam. Podoba mi się, jak piszesz, piszę Ci ten komentarz i się uśmiecham. 🙂 Pozdrawiam bardzo serdecznie i nie będę mówić po góralsku. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  8. Najlepsze to upomnienie wrzucane co chwilę „Nie mów po góralsku”! Bardzo fajnie się czytało, a oscypka jakiegoś jadłam tylko nie wiem jakiego. Chyba ich nie lubię, albo zjem, ale bez zachwytu. Może trzeba się tego smaku nauczyć. Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

      1. Tak powinno być. Tego by brakowało, żebyś Ty nie lubiła, dziewczyna z gór!! Nie uchodzi. A ja ogólnie niejadek jestem, to nie ma się co dziwić.

        Polubione przez 1 osoba

  9. Świetny poradnik dla ceprów. Niedawno przeczytałam „Sezonową miłość” Zapolskiej. Największą zaletą książki (moim zdaniem) jest tło ukazujące dopiero rodzące się turystyczne Zakopane.
    Ciekawe dlaczego na nas, Ślązaków, górale patrzą łaskawszym okiem? Może dlaczego, że u my godamy „Kaj leziesz?” i też mamy swoją gwarę i kulturę.
    Ps. Jestem tu pierwszy raz, ale zostaję. Podoba mi się 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s