Kłaniając się tradycji – czyli moje punkty obowiązkowe!

Gdy tradycja wzywa, woła i pogania nie sposób się od niej wykręcić. Tym bardziej, że pomimo mojego młodego wieku ( ha ha), wszytko co tradycyjne bardzo lubię. Tak samo jak nowoczesność, ale dziś nie o tym.

Od pierwszych dni w małżeństwie próbowałam tworzyć jakieś nasze własne tradycje. Różnie mi to wychodziło, z różnym skutkiem. Niektóre tradycje umierały śmiercią naturalną już po pierwszym „odbyciu” a niektóre zanim się odbyły, jak na przykład romantyczna kolacja w restauracji z mężem, na rocznicę ślubu. Byłam pewna, że to będzie naszą tradycją a tym czasem już na pierwszą rocznicę byłam tydzień po porodzie i można się domyślić jak wyglądała romantyczna kolacja rocznicowa. Tak sobie myślę, że dobrze, że to nie stało się tradycją… Dziś miałabym nie trzech a trzynastu synów 😉 uff

Nie mniej jednak nadal próbowałam tworzyć nasze chwile, do których będziemy wracać. Z perspektywy tych kilkunastu lat, mogę śmiało powiedzieć, że najtrwalsze stały się te zupełnie nie planowane oraz te przeniesione z naszych rodzinnych domów.

Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia tradycyjne elementy są jakby nieuniknione.

  1. Choinka. Wiadomo – musi być i musimy ubierać ją wspólnie (odpuszczamy ją sobie, gdy święta spędzamy poza domem) W tym roku, kiedy to Kurczaki są już nastolatkami w pełnym tego słowa znaczeniu, troszeczkę musieliśmy ich przymusić. Za to Pisklak cieszył się każdą bąbką, lampką i ozdobą. Choinkę ubraliśmy wczoraj (wbrew tradycji, która mówi o ubieraniu jej w wigilię – tak wyszło). Od wczoraj chodzi choinkę odwiedzać, oglądać, tańczyć przy niej, grać na flecie i harmonijce. Zanosi jej mleko, poduszki i autka. Bawi się z nią, pod nią i za nią. Kto wie, może rodzi się nowa tradycja 😉
  2. Grysikowe. Ciasto robione zawsze przez moją mamę. Nauczyła mnie i piekę je czasem na uroczyste okazje i obowiązkowo na Boże Narodzenie. Dzisaj kiedy poczułam zapach aromatu migdałowego, unoszącego się z masy na bazie kaszy manny…mmm, w sekundę byłam w domu rodzinnym i tak samo szybko umieściłam się w klimacie świąt. Może po świętach sprzedam Wam przepis, teraz już za późno, lepiej żeby Was nim więcej nie kusić 🙂
  3. Miód. W wigilię zawsze mamy na talerzyku miód, w którym to zamaczamy opłatek po tym, jak już się nim przełamiemy (i zjadamy). To tradycja przywieziona z mojego domu, ale bez trudu przyjęła się w mojej wielkopolskiej rodzinie.
  4. Zmęczenie. Pomimo wszelkich starań, aby nie dać się zwariować świątecznym przygotowaniom, jestem zmęczona. Obstawiam, że jak większość kobiet dzisiaj w Polsce. To tradycja, z którą powinno się trochę walczyć, póki co jednak nadal nam towarzyszy.

Kulinarych tradycji okołoświątecznych jest jeszcze kilka, ale przecież nie będę Was zanudzać. Są też te związane z celebracją świąt od strony religijnej, ale one są oczywiście oczywiste i nie muszę nikomu tłumaczyć, że do kościoła się wybieram przywitać Boże Dzieciątko – toż to Ono jest źródłem całego zamieszania.

Po świętach, kiedy już wszytko co świąteczne minie, stanie się jeszcze jedna tradycja, która jest bardzo NASZA. Kiedy o choince można powiedzieć, że „jej czas już minął” i pomimo, że zostaje nabita w butelkę, to jednak u nas dostaje drugie, długie życie. Nie wiem na ile lat wystarczy nam cierpliwości i miejsca, ale póki co mamy wszystkie nasze choinki 😀 (na szczęście nie co roku je mieliśmy) 😉 Stoją dumnie i przypominają wspólne chwile.

Ostatnią, a właściwie powinna być pierwszą, na chwilę przed świętami, jest tradycja składania życzeń. Nie wyobrażam sobie aby tego zabrakło.

Kochani. Zatem zgodnie z tradycją życzę Wam:

Miłości!

Wszelkich jej odmian. Ona pociągnie za sobą dobro, spokój, radość, życzliwość…

Kochajcie się!

Radujcie się!

Niech Dzieciątko Wam błogosławi! Niech Dzieciątko Was wzrusza i skłania do refleksji. Zwolnijcie. Zatrzymajcie się na chwilę. Spójrzcie na męża, żonę, dzieci, na rodziców… Wszystko co macie jest darem – doceniajcie!

22 myśli na temat “Kłaniając się tradycji – czyli moje punkty obowiązkowe!

  1. Bardzo podoba mi się Wasza kolekcja choinek. Super pomysł! Jak się narodził?
    Przepis poproszę 😉
    Dziękuję za życzenia i wzajemnie. Dużo radości przy Wigilijnym stole, niech każda chwila będzie pełna szczęścia i miłości.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zupełnie nie pamiętam, jak zrodził się pomysł z choinkami w butelkach, coś mi się kojarzy, że te igły najpierw wylądowały w puszce po piernikach chyba z zamiarem zachowania zapachu a dopiero później trafiły do butelki… Przepis przygotuję 😉 obiecuję. Święta nas rozpieszczają wzajemnym towarzystwem – większość rodziny pod kołdrą z kaszlem i katarem 😉

      Polubione przez 3 ludzi

  2. Ja w tym roku jestem straszliwie mało kreatywna w życzeniach (intelektualne stetryczenie już, czy ki grzyb?), więc musisz mi wybaczyć, że poprzestanę na banalnym:
    Wesołych, wspaniałych Świąt! Niech będą w pozytywnym tego słowa znaczeniu niezapomniane!

    A na przepis na grysikowe również czekam 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję! Święta mamy rodzinne, całkiem wesołe, chociaż oddział zakaźny nam się powiększa – wszyscy kichają i kaszlą. Mnie właśnie złożyło pod kołdrę. Przepis będzie na pewno. Pozdrawiam 🎄🐔

      Polubione przez 1 osoba

  3. 1. Super pomysł z choinką w butelce! Czad! 🙂
    2. Też poproszę o przepis 😛 Kocham masy na bazie grysiku…w ogóle kocham grysik. Chyba sobie ugotuję, tak mi się zachciało!
    3. O miodzie nie słyszałam…opłatki wcinam jak szalona, jakoś mi smakują 😉
    4. U nas tradycyjnie choinkę ubieram ja, a Dziubas stęka, że po co nam to i żeby jej zbytnio nie obwiesić, bo mam za dużo badziewia w tych kartonach ;D
    5. Teraz tradycyjnie dodaję do zakładek filmiki z ćwiczeniami i planuję jeść zdrowo (powodzenia!).
    Jak tam u Was po Świętach?

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Ha ha,” ćwiczenia i jeść zdrowo „to pewnie myśl wypełniająca nas wszystkich po świętach – przynajmniej tych co tradycyjnie tracą nad tym kontrolę w tym czasie.
      Niestety czujemy się marnie, gdyż wirus złapał większość rodziny. Co rusz to ktoś kaszle albo kicha. Ja siedzę zasmarkana w piżamie pod kocem i wykorzystuję ten czas na czytanie – piękna powieść, może pokuszę się o pierwszą kurzą recenzję 😉 🐔🤒🐔📖

      Polubione przez 1 osoba

      1. O nie, nas to męczy od dwóch miesięcy…no to zdrówka życzę, nie chorować mi tam!
        Jaką książkę czytasz??
        PS. Jak to jest, że masz czas na czytanie przy trójce dzieci?! 😀 Ja wyrywam sobie w ciągu dnia po kilka zdań w pędzie ;D

        Polubione przez 1 osoba

        1. Czytam „Historię pszczół”,wciągnęła mnie bez reszty. Wykorzystałam obecność męża wczoraj i dzisiaj oraz to że MUSZĘ być pod kołdrą z moim katarem 😂. Jest to pierwsza powieść od wielu tygodni. Poza tym, nastoletnie dzieci bywają wsparciem, nie tylko utrapieniem 😉😀📖🐔

          Polubione przez 2 ludzi

          1. Zastanawiałam się nad jej kupnem, dzięki, że mi o niej przypomniałaś – lecę na Merlina dodać do schowka (do 54 innych pozycji…) 🙂

            Polubione przez 1 osoba

    1. Nie, nie. To nie przetwory, to tylko potwory do zbierania kurzu 😁 Chociaż już była myśl, żeby je zalać spirytusem – „leśna nalewka”, tudzież „choinkówka” 😂🤣🎄. Jednak odwagi zabrakło 😂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Pięknie dziękuję za życzenia 🙂 Jestem tu pierwszy raz i jeśli mogę, wpadnę kolejny, zapraszam też do siebie (ale nie nachalnie, nic na siłę). Gratuluję pomysłu z choinkami, jak żyję nie słyszałam o czymś takim, a żyję dość długo 😉 Odwrotnie niż ty – co bardzo dobrze rozumiem – fajna byłaby tradycja co rok to prorok – czyli kolejny syn. Jaka ty byłabyś potem zaopiekowana i bezpieczna z tyloma facetami. Pozdrawiam cieplutko 🙂

    Polubienie

    1. Zapraszam, zapraszam serdecznie! Z tymi synami, to mogłoby być fajnie, już wyobrażam sobie siebie za 40 lat, jako seniorka rodu, pomarszczona, zmarnowana kilkunastoma porodami, ale dumna i okrążona dziesiątkami wnuków i prawnuków… 😁🐔🐓 No ale póki co, to ledwo wyrabiam z trójką 😁😉 Pozdrawiam. Zajrzę 😉

      Polubienie

  5. Jesteś genialna! Opisujesz w sposób dowcipny, z tym swoim niezawodnym humorem relacje z codzienności, która przy trójce, a właściwie czwórce facetów wcale łatwa nie jest. Dla innych byłby to powód do narzekań, a Ty bierzesz życie na klatę i nawet wprowadzasz tradycję. A słodkie kluski z makiem wszyscy u mnie lubią, lecz zaznaczają: ale tylko w Wigilię.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s