Mała rzecz a cieszy!

Mała rzecz a cieszy! Cieszy mnie bardzo, ponieważ w tej małej rzeczy zawarty jest duży talent. Kto mnie zna, ten wie, że potrafię długo piać nad utalentowanymi osobami. Dziś postaram się nie przedłużać, abyście dotrwali do końca. 😉 W tym tygodniu działy się przypadki… Cała seria fortunnych zdarzeń 😀 Zaczęło się od portfela a skończyło na obrazku. Z okazji Mikołajek jeden fajny grafik a dokładniej grafik robiący fajne grafiki ( oj no dobra – grafik też jest fajny 🙂 okej okej – artysta, projektant graficzny – fajny i utalentowany , o tak będzie dobrze) ogłosił konkurs na fejsbuku. Konkurs nie był trudny, polegał na polubieniu i udostępnieniu treści – jak to zwykle bywa. W nagrodę obiecał namalować to o co poprosimy, na obrazku wielkości pięciozłotówki. Chłop poza tym, że robi świetne grafiki, to jeszcze świetnie maluje – nie można było tym talentem podzielić więcej osób ? Nie wiem, jak to działa! Mieszkałam tuż za jego płotem w młodości – uważam, że zwyczajnie coś poszło nie tak i trafiło „nie w tom strone płota” 😉 Nic to! Jakoś trzeba z tym żyć. Tak czy inaczej, wzięłam udział w tym konkursie i byłam jedną z trzech osób , które wygrały. Jak łatwo można się domyślić poprosiłam o portret 😀
Michał Kosek „Kura domowa” – fotografia wykonana przez artystę
Dzisiaj dotarła przesyłka! Piękna Kura Domova pędzla Michała Koska. Gdybym miała lupę, to bym się jej do teraz przyglądała 🙂 ale, że nie mam, więc załadowałam ją do ramki. Tak się złożyło, że miałam akurat taką w sam raz ze swoim „tymczasowym” rysunkiem, który wisiał tymczasowo już półtora roku. Rysunkiem bawi się aktualnie Pisklak i mówi na to „piłka” – co świadczy o tym, że też był okrągły 😀 Przyznam się Wam, że to nie pierwszy raz , kiedy coś od Michała otrzymałam. Gdy miałam jakieś dziesięć lat poszłam w odwiedziny do sąsiadów, chyba z siostrą. Mocno próbuję sobie przypomnieć okoliczności tej wizyty, ale na niewiele się to zdaje. Jedyne co pamiętam, to półkę a może biurko w pokoju Michała – całe zastawione figurkami z plasteliny i modeliny. Oczywiście wszystkie wykonane przez niego a on miał wtedy jakieś pięć lat. Pamiętam dokładnie jeżyka jakiego mi dał. Cała figurka miała może dwa centymetry wysokości, ale miała maleńkie kolce a w kolcach było jabłuszko a na jabłuszku listek. No istny majstersztyk ! Niestety jeżyka już nie mam. Tak jak całe mnóstwo innych drobiazgów, został zjedzony przez czas. Michała „odkryłam” na nowo stosunkowo nie dawno. Dorastaliśmy po sąsiedzku, ale przecież w pewnym wieku, czyli mając naście lat, dziewczyny nie bawią się z małymi chłopcami z sąsiedztwa – naturalna kolej rzeczy. Zanim zdążyłam zamienić „naście” na „dzieścia”, wyjechałam do Poznania i zapomniałam o mikro figurkach z plasteliny a chłopiec w międzyczasie wyrósł, skończył studia, założył rodzinę i… … i nadal lubuje się w mikro dziełach! Szczęśliwie dzieli się swoimi pracami na swojej stronie , można cieszyć oko. 🙂 Polecam z całego serca. Chłopak ma niewątpliwie talent. Zaglądajcie! Ps. Warto czasem wziąć udział w konkursie – może to początek dobrej passy? W tym tygodniu mój Kogut też wziął udział w konkursie – radiowym i wygrał książkę 🙂 Ps 2. Zgłosiłam się do większego konkursu – trzymajcie kciuki! Nie puszczajcie do kwietnia 😉 W kwietniu opowiem.

15 myśli na temat “Mała rzecz a cieszy!

  1. Piękna kurka i ślicznie prezentuje się w tej ramce 🙂

    Oczywiście trzymam kciuki za powodzenie… nie, nie za powodzenie, za WYGRANĄ w owym tajemniczym konkursie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s