Zapomniałam o rocznicy! Czyli o czym myśli Kura w taki dzień jak ten.

Byłam wieczorem na zakupach. Kobiety to lubią, no nie? No nie! Nie wszystkie – ja nie! Dostaję białej gorączki na myśl, o spacerze w centrum handlowym i zakupowe szaleństwo nie jest lekarstwem na moje złe samopoczucie. Lubię mieć czasem coś nowego w szafie, ale nabywam to cierpiąc katusze. Pewnie trochę wyolbrzymiam, ale co tam. 😉

Tak więc wybrałam się na zakupy, do marketu po ser, mleko i coś tam jeszcze. Pełno ludzi. Piwa, wina kupują… O co chodzi? Dziewczyny umalowane, młodzi mężczyźni wypachnieni… Osz Kuro Matko, tosz to Andrzejki!

Zupełnie zapomniałam. Były kiedyś, kiedyś czasy, w których bawiłam się w andrzejkowe wieczory i noce. Były tańce, wróżby i zabawa. Nawet muszę przyznać, że mam dziś rocznicę (która też, tak jak andrzejki, wyleciała mi z głowy), ale o niej później.

Skoro już wiem, co to za dzień, to od razu płynę wspomnieniami. Popłynęłam aż do czasów podstawówki, to przecież wtedy były najfajniejsze zabawy andrzejkowe 😁 i najfajniejsze wróżby. To właśnie wtedy, dawały nadzieję na przyszłość.

Widzę to, jakby to było wczoraj, jak przez szkolny korytarz „idą” buty uczestników dyskoteki, w cichości serca marzyłam, aby to mój but przekroczył próg jako pierwszy. Miało to wróżyć najszybsze zamążpójście, i nie chodziło o to, że tego chciałam a o to że bardzo chciałam wygrać w końcu jakiś konkurs. Nigdy nie brałam tych wróżb na poważnie, chociaż chętnie i z radością we wszystkich brałam udział. Pamiętam, ten moment, w którym mój but „wygrywa”, pani podnosi go wysoko, jest brzydki, ale nie miało to znaczenia. Wygrałam. Wróżba się nie spełniła – uff! Jeszcze przez kilka długich lat mogłam cieszyć się panieństwem 😁.

Lanie wody ups, znaczy lanie wosku 😉. Kolejna wróżba. Fajna taka. Nietuzinkowa. Każdy na to czeka. W tym przypadku, już nie myślałam o tym jak o konkursie, tutaj zawsze najbardziej bałam się tego, że wyjdzie mi jakaś nuda. Co to był za obciach, jak wychodziła nuda. A wychodziła. Chyba zawsze. Inni mieli konia w biegu, baletnicę w ukłonie albo chociaż motocykl – ja miałam nudę. Gdy mój wosk przelał się przez klucz, ułożył się w niekształtną masę. Pani podniosła, spojrzała na cień, jaki to owo coś rzucało na ścianę… Chwila namysłu… jeszcze chwila…może z tej strony…może do góry nogami (czy to ma nogi?)… Jest! Pani coś dostrzegła! Ja nadal nic, ale pani już widzi, już się uśmiecha…!

To była wróżba, która się spełniła.

Ptak! Tak, to jest ptak! Kochana! Z twoimi zdolnościami polecisz daleko, wysoko – próbowały wysnuć dzielne panie nauczycielki. Wzniesiesz się ponad innymi. Orzeł! To jest orzeł, w końcu jesteś już orłem w nauce, to będzie kontynuacja twojej dobrej passy. To doskonała wróżba! Kochana! Rozwiniesz skrzydła, wyfruniesz z gniazda rodzinnego na wyżyny swoich możliwości, będziesz wolna jak ptak.

Och, widziały moją przyszłość jak na dłoni. Wróżba niosła ze sobą nadzieję i optymizm.

Wzięłam ją. Przygarnęłm. Pielęgnowałam.

Spełniła się!

Wszystko zgodnie z przepowiednią. Panie tylko źle odczytały gatunek ptaka, to nie był orzeł…to była kura 😉

Przyznałam się do rocznicy. Zatem trochę o niej. Dzisiaj mija szesnaście lat. To właśnie w andrzejkową noc, pewien chłopak, mocno już zaangażowany w świętowanie, podszedł do mnie chwiejnym krokiem i powiedział

– Chodź. Przedstawię Cię moim kolegom. – I wziął mnie za rękę, a ja nie stawiałam oporu. Gdy mnie już przedstawił, usiedliśmy przy stoliku a on zapytał:

– A tak właściwie, to dlaczego jeszcze nie jesteś moją żoną?

– Może dlatego, że nie było oświadczyn, ani pierwszej randki? Nie wiem.

Zabawne. Ten chłopak nie był moim chłopakiem. Czasem widywaliśmy się w tym samym pubie, czasem zamieniliśmy ze sobą kilka zdań… Podobał mi się, ale nawet nie śmiałam myśleć, że ja mogłabym podobać się jemu.

Owego, andrzejkowego wieczoru rozbawił mnie tym pytaniem. Byłam przekonana, że to wszystko robią za niego andrzejkowe procenty w kuflu.

Do dzisiaj nie wiem, jaka wróżba wówczas zadziałała, albo jakiego zaklęcia użył… Od tamtego wieczoru, w moim życiu nie pojawił się już żaden inny mężczyzna a dwa lata później, byliśmy już małżeństwem z miesięcznym stażem. 😊

Ps. Ciekawe jakie pytanie zada mi dzisiaj? I czy rozbawi mnie jak wtedy? 😉 😁

18 myśli na temat “Zapomniałam o rocznicy! Czyli o czym myśli Kura w taki dzień jak ten.

  1. Super historia poznania. Bardzo mi się podoba 🙂
    U mnie też spełniła się wróżba z lania woskiem. W podstawówce wyszło mi ni to drzewo, ni to plama, ale ktoś mi ją ułamał. Jednogłośnie wszyscy stwierdzili, że ułamana część wygląda jak królik. Na tym stanęło, nie analizowaliśmy co kształty mogą oznaczać. Następnego dnia razem z mamą spotkałyśmy pod domem moją koleżanką, która niosła pod kurtką królika. Szukała mu domu, bo u niej był jeszcze pies i się nie dogadywali. Znalazł dom u nas.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zawsze powtarzam, że nie wierzę we wróżby i magiczne przedmioty, ale jestem przekonana, że istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Tak jak Tobie był pisany ten królik, tak mi ten chłopak z pubu 😉

      Polubienie

  2. Jaka urocza historia. Takie chyba są najlepsze- nieprzewidywalne. Ja też się nie spodziewałam, że chłopak, który wręcz ZAGROZIŁ mi, że albo będę jego na 100%, albo nie będę wcale, dziś będzie moim mężem od 3 lat haha 😀

    Zakupy robię tylko i wyłącznie online. Ani mi się widzi łażenie po sklepach. Już wystarczy mi to, że muszę się faktycznie fizycznie wybrać do sklepu po artykuły spożywcze 😛

    Polubione przez 1 osoba

      1. Wóz albo przewóz, wszystko albo nic, a byłam wtedy akurat w związku, w którym nie wiedziałam do końca, czy jestem wszystkim, czy połową, czy niczym? Więc mąż trafił w czasie idealnie 🙂

        Polubione przez 1 osoba

          1. Tak 🙂 Z tamtym nadal mam kontakt, bo łączyła nas wyjątkowa więź, ale on dalej jest takim samym lekkoduchem/samotnikiem, który skupia się głównie na własnym wnętrznu, niż na podstawowych odpowiedzialnościach (spotykał się ze mną, kiedy już miałam dziecko).

            Polubione przez 1 osoba

    1. Urzekające jest to, że są tak pewni siebie, co nie? I do tego osiągają „cel” 😁 😂
      A co do zakupów, to jakaś porażka u mnie. Właśnie byłam w centrum handlowym… Odebrać zakupy zrobione online. Wpadłam na pomysł, że skoro już tam jestem, to może poszukam jakiejś koszulki albo swetra… W sobotę! Po południu!!! No porąbało mnie. Jestem już bezpieczna w domu 😉

      Polubienie

  3. Jajku jej, też uważam, że super historia tego początku Twojej znajomości z mężem. Taka trochę bajkowa, czad 🙂

    I widzę, z wielką radością, że nie tylko ja pałam niechęcią do zakupów i łażenia po sklepach. Może to trochę taki krzywdzący kobiety, sprowadzający je do płochych materialistycznych istot, mit? Podobnie jak Seeker najchętniej robię zakupy online. Niestety czasem muszę się pofatygować osobiście. Za to mojego męża lepiej nie wpuszczać do sklepów, bo przeciągnie człowieka niemiłosiernie.

    Ja o Andrzejkach pamiętam tylko dlatego, że to imieniny mego ojca. Ale fakt, w czasach podstawówki miały ten niezapomniany klimat 🙂

    Polubienie

  4. Zakupy online też mi nie wychodzą. Właśnie otworzyłam paczkę z tym moim zamówieniem i znów porażka – zamówiłam złe rozmiary…
    A ta moja (nasza) historia ma jeszcze kilka zabawnych wątków – może kiedyś napiszę więcej 🙂

    Polubienie

  5. Cudowna jest ta Wasza historia. Magiczna wręcz. Widzisz, jakaś wróżba jednak musiała zadziałać, że strzała Amora Was dosięgnęła ❤
    A ja to o Andrzejkach zupełnie zapomniałam. Smutno trochę bo kiedyś to się rzeczywiście czekało z wypiekami na twarzy na te wróżby, na te wieczorki andrzejkowe… No cóż, może w przyszłym roku… 😊

    Polubienie

    1. To się nazywa przeznaczenie 😉 Jesteśmy chyba zbyt pochłonięte codziennością, dziećmi… Zmieniają się priorytety, a poza tym jeśli jest się już żoną i matką, to już wszystkie andrzejkowe wróżby się spełniają 😉😃🐔🐤🐥🐣

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s