Do matki, której syn na pewno tego nie zrobił!

Szkoła jest po to, aby dzieci czerpały wiedzę, aby każdego dnia wiedziały więcej o świecie, umiały sklecić kilka pięknych zdań w języku ojczystym i w jakimś innym, potrafiły dodać, odjąć, podzielić kilka liczb, coś zaśpiewać, coś namalować. Wszystko to można ująć w jednym słowie: rozwój.

Pragniemy aby nasze Kurczęta się rozwijały! Najpiękniej byłoby, gdyby rozwój był wszechstronny, ale ukierunkowany też jest super, niektórzy twierdzą nawet, że lepszy – życiowo bardziej przydatny. Pragniemy aby interesowały się otaczającym nas światem, przyrodą, kulturą.

Pragniemy dać im odpowiednią przestrzeń i warunki aby tenże rozwój następował w odpowiednim momencie, w odpowiedni sposób, zgodnie z jakimiś naszymi założeniami, albo z założeniami edukacji instytucjonalnej.

Posyłając je do szkoły, pokładamy ogromne nadzieje w tym, że to właśnie tam nastąpi upragniony rozwój ukochanego Kurczaka. Nagle… Bum! Okazuje się, że nie zawsze jest to przyjazne miejsce, nie koniecznie sprzyja ono rozwojowi a wręcz podcina mu skrzydła.

Nie mam zamiaru pisać o błędach systemu nauczania, niezgrabnych programach czy niekompetentnych nauczycielach ( pewnie niejeden mądry bloger już o tym pisał).

Chcę dziś zawołać do matki, której syn na pewno tego nie zrobił…

Kobieto obudź się! Wołam do ciebie, matko chłopaka, który właśnie to zrobił po raz kolejny. Obudź się! Zrozum, że nasze dzieci czasem to robią, że niektóre robią to często! Obudź ojca, niech też się dowie! Stańcie ramię w ramię, spójrzcie na syna, na córkę i uwierzcie, że one, nasze dzieci, potrafią być podłe, potrafią uderzyć, potrafią nakrzyczeć, wyśmiać, wytykać palcami, kraść (tak, kraść – to słowo opisuje zabieranie nieswoich rzeczy).

I nieważne czy uderzył tylko raz… Czy uderzył mocno czy lekko… Czy uderzył „bo tamten zaczął”… Nieważne, czy śmiał się z kolegi, który płakał „bo przecież inni też się śmiali”… Nieważne, czy zabrał, ponieważ chciał tylko pożyczyć a „zapomniał zapytać” a do kosza trafiło „przypadkiem” … Niewaażne, czy opluł „tylko dla zabawy”… Nieważne, czy zdjął grubasowi spodenki na wuefie „bo to grubas”… Nieważne czy „to wszystko niechcący”…

Ważne czy ty, matko tego dziecka, dopuszczasz do siebie myśl, że ono to właśnie zrobiło? Że było podłe dla innego dziecka tylko dla zabawy, dla śmiechu, dla poklasku? Czy potrafisz wymazać ze swojej głowy zdanie, które powtórzyłaś już tak wiele razy?

“ Niemożliwe! Ja znam swojego syna – on na pewno tego nie zrobił.“

Dlaczego jesteś tak pewna siebie i swojego syna? Dlaczego nie dostrzegasz, że matka, która stoi przed tobą, nie przyszła na wojnę a po pomoc. To przecież matka tego nękanego dziecka, bitego, popychanego, wyśmiewanego. Przecież ona stoi i mówi: ” wiem, że też uderzył, wiem, że też popchnął, wiem, że też obraził… Dlaczego? Ponieważ kazałam mu się bronić, jeśli po raz kolejny zostanie uderzony, pchnięty, obrażony…Nie umiał inaczej. Bronił się, tak jak był atakowany. Przychodzę po sojusz, po wspólną pracę, zróbmy coś, aby mogli współistnieć w tej szkolnej przestrzeni… ”

Dlaczego krzyczysz, że to ten notorycznie nękany stanowi problem? Jego matka wie, że jest jakiś problem, że jest zbyt wrażliwy, że zbyt emocjonalny, że za często płacze. Pewnie już szuka wsparcia u psychologa, pedagoga a teraz przyszła do ciebie. Do matki tego młodego oprawcy. Otwórz oczy! Spójrz trochę dalej poza czubek własnego nosa, może spójrz trochę głębiej w serce, w umysł własnego dziecka.

Ono potrafi być podłe.Ty go tego nauczyłaś? Zapewne nie! Ale coś poszło nie tak!

Zamiast uparcie twierdzić, że to nie on, zamiast ciągle ślepo zaprzeczać, pomyśl jak mu pomóc… Spróbuj dowiedzieć się dlaczego tak robi? Co sprawia, że tak bardzo próbuje zwrócić na siebie uwagę? Porozmawiaj z nim. Porozmawiaj o nim z psychologiem… Pomóż mu być dobrym dzieciakiem! Zamiast wmawiać mu, poprzez swoją postawę, że cokolwiek zrobi dobrego czy złego, nadal będzie cudownym synkiem mamusi, pokaż mu, że go kochasz poprzez troskę i zaangażowanie w jego życie. Naucz go tolerancji i miłości do drugiego człowieka i do siebie samego. Szacunku dla innego dziecka tylko i wyłącznie dlatego, że jest!

Matko, której syn na pewno tego nie zrobił… uwierz, że twój syn potrafi być podły! To pierwszy krok do tego, aby wprowadzić zmiany.

Nawet najzdolniejszy Kurczak nie rozwinie skrzydeł, jeśli każdego dnia będzie obawiał się pójścia do szkoły. Jeśli będzie się bał swoich rówieśników, jeśli będzie się wstydził odezwać z obawy o wyśmianie… Szkolny mobbing ( bo o takim zjawisku mowa) doprowadza dzieci do nerwicy, do depresji, do zaburzeń snu i różnych problemów natury społecznej. Zabiera przestrzeń potrzebną na rozwój, który według mnie jest nadrzędnym celem edukacji. Nie jestem psychologiem, nie jestem socjologiem, nie będę przytaczać przykładów ani badań naukowych na ten temat. Za to jestem mamą, która spotkała na swej drodze kolejną już mamę, której syn na pewno tego nie zrobił…

Rodzicielstwo, to najtrudniejsza z życiowych ról. Nie ma scenariusza, nie można nauczyć się kwestii, zrobić próby czy nagrać powtórki. Wchodzisz na scenę i grasz… twoja premiera bez końca. Powodzenia! Usiądę w pierwszym rzędzie i będę bić brawo, tylko jeśli zasłużysz.

8 myśli na temat “Do matki, której syn na pewno tego nie zrobił!

  1. Rękami i nogami podpisuję się pod postem, a sercem jestem z Wami i wraz ze swoim Kurczakiem z całych sił wspierać postanawiam… Kwoki, ruszcie kupry z grzędy i zacznijcie wychowywać kurczęta zamiast je hodować…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Oj, współczuję Wam 😦 Jak to się dalej potoczyło?

    Mój Kurczaczek jeszcze maluśki, pisklak ledwie, ale trochę na zapas obawiam się tego co może przytrafić mu się w szkole. Dzieciaki są, bywają, podłe. Wiem to, i wiem, że i moje dziecię może być czyimś oprawcą. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, że uda mi się zdać ten rodzicielski test…
    Tym niemniej obawiam się, że jednak tak wielu rodziców to, przepraszam za określenie, ciężki do konwersacji beton. Tak wielu jest durniów w populacji…

    Bardzo mądry tekst – apel, podpisuję się pod nim wszystkimi kończynami!

    Polubienie

    1. Dziękuję. To był chyba najbardziej osobisty i pełen emocji wpis. Na ten moment jest jakby trochę lepiej, relacja między dziećmi się nieco poprawiła, my pracujemy nad Kurczakiem, mamy wsparcie… A pewne mamy chyba już nigdy się nie zmienią…

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s